Zgrupowanie GVT BMC Triathlon Team w Hiszpanii rozpocznie się na początku lutego. Tymczasem na Półwyspie Iberyjskimi indywidualnie do sezonu przygotowują się Paulina Kotfica i Mateusz Kaźmierczak.

Mateusz jako cel swojej podróży obrał Calpe – położone nieco bardziej na południe od miejscowości Tossa de Mar, gdzie od kilku dni trenuje Paulina. Mogłoby się wydawać, że „Kazik” wybrał lepszą destynację pogodową. Niestety rzeczywistość okazała się inna.

„Na początku pogoda była super, aż chciało wychodzić się na rower i trenować po górach. Trener z pewnością nie był pocieszony, gdy łapałem się za chłopakami z Astany lub CCC. Mimo wszystko warto było się chwilę pozaginać, by zamienić kilka słów z czołowymi kolarzami świata. Jednak od połowy zgrupowania przez 5 dni było wielkie załamanie pogody. Na chwilę spadł śnieg. Wiatr osiągał prędkość 120 km/h i siał prawdziwe spustoszenie w okolicach. Powyrywane drzewa, połamane znaki, poprzewracane śmietniki – takie widoki mamy teraz podczas treningów. Jeśli chodzi o wykonywaną tutaj pracę, to wszystko idzie powoli do przodu. Uzbrajam się w cierpliwość i robię swoje. Przede mną jeszcze sporo czasu do pierwszych startów, ale najprawdopodobniej sezon rozpocznę podczas Elemental Tri Series w Olsztynie”, opowiadał Mateusz.

O nieco lepszej sytuacji może mówić Paulina, którą na szczęście ominęły opady śniegu. Miejscowość Tossa de Mar znajduje się w pobliżu Lloret de Mar, gdzie już za kilkanaście dni pojawią się pozostali zawodnicy GVT BMC Triathlon Team. „Kotfa” przeciera więc szlaki dla reszty ekipy.

„Na szczęście ominęła mnie śnieżyca, która praktycznie zapanowała w całej Hiszpanii. Miałam tylko dwa dni gdzie non stop padał deszcz, ale na szczęście sobie poradziłam. Dobrze, że spakowałam trenażer. Odkryłam też kilka ciekawych tras do biegania. Podsumowując praca cały czas idzie spokojnie do przodu i skupiam się przede wszystkim na zrobieniu odpowiedniej bazy pod cały sezon, ale nie zapominam o małych akcentach. Dziś na moim testowym BMC Teammachine SLR 03 urwałam 8 sekund na podjeździe pod Sant Grau w porównaniu z ubiegłym rokiem! To z pewnością cieszy – zwłaszcza, że pierwszy start już 1 kwietnia podczas IRONMAN 70.3 Liuzhou w Chinach”, relacjonowała Paulina.